piątek, 20 września 2013

Rozdział III

Kolejny rozdział Wyroczni. Zapraszam.




Tess usiadła przy biurku i zaczęła coś skrzętnie notować.
-Muszę... złożyć... te... informacje... do... kupy- mruczała pod nosem
W końcu odłożyła ulubiony ołówek i przejrzała notatki.

1. Moje niezwykłe moce:

a) sprawdzające się sny
przykład: tata przeczytał w gazecie coś, co mi się śniło

b) intuicja
przykład: napisałam prawie wszystko o teorii dynamiki Newtona na kartkówce, a nic o niej nie wiedziałam

c) widzenie rzeczy, których inni nie widzą
przykład: widziałam w szpitalu faceta, który nas uratował, a jak chciałam "pokazać" go bratu to wyparował

Potem były powypisywane dziwne zdarzenia, ale tego nie skończyła notować. Do pokoju wpadł Jack.
-Przeszukałem wszystko co było w necie o magii, dziwnych zjawiskach... ba. Nawet wstawiłem do netu twój szkic. Nikt go nie widział, nic nie odpowiada... no po prostu nic tu się nie zgadza.
-TU W OGÓLE NIC SIĘ NIE ZGADZA!- krzyknęła Tess- Weź gdzieś te swoje naukowe wywody. Po prostu nam się przywidziało, OK?
-Dobra niech ci będzie- powiedział zawstydzony Jack- Pomyliliśmy się na całej linii.
-Właśnie...- powiedziała Tess i podeszła do okna
Na niebie wisiała wielka czarna chmura. Nie szara, czy ciemna. Dosłownie czarna.
-Jack, jak sie nazywa ta chmura? No wiesz... colonimbus, stratus czy jak im tam.
Jack podszedł do okna i natychmiast odsunął się ze strachem wypisanym na twarzy.
-Tess... to nie żadna chmura. TO JEST RÓJ!!!- krzyknął
Dziewczyna przewróciła oczyma.
-Ciekawe czego.- mruknęła i otworzyła okno.
Do pokoju wpadł tuzin owadów. Tess zrozumiała, że to głupie z jej strony. Szybko zamknęła okno. Chwyciła za klapkę na muchy i rozpoczęła bój ze wściekłym rojem. Jeden z owadów drasnął ją żądłem w rękę. Dziewczyna chwyciła czysty słoik po dżemie. Udało jej się złapać do niego dwa owady. Przyjrzała się im i orzekła, że wygladają jak wampiry. Czarne ciało, duze kły i turkusowe skrzydełka.
-Tess!!!! Zrób coś!! Auuu!!!- krzyczał jej brat
Tess szybko otworzyła laptopa i wpisała w wyszukiwarkę robaki- wampiry. Nie znalazła nic przydatnego. Co gorsza większość pozostałych przy życiu owadów zaczęła kąsać jej brata. Pozostałe zaczęły oblegać Tess. I wtedy właśnie stało się najgorsze. Jej brat padł na ziemię nieprzytomny. A ona sama zaczęła sobie coraz gorzej radzić. Potem zrobiło się jeszcze dziwniej.Okno otworzyło się, a do środka wpadł niejaki "facecik galaxy". Owady uciekły tą samą drogą, którą wleciały. Te w słoiku skuliły się jakby chciały uciec. A on podszedł do brata Tess i... no właśnie. Nie wiadomo co zrobił, ale po prostu przyłożył mu dłoń do czoła i Jack jakby od razu lepiej wyglądał.
-Trucizna powinna przestać działać, ale jego organizm jest osłabiony.- powiedział
Tess odruchowo się cofnęła.
-Ty...- zdołała tylko wymamrotać
Wszystko się zgadzało. Tak jak na jej rysunku. Chociaż... nie był już aż taki galaxy. Wyglądał jak człowiek na rysunku, jak ten kucyk w jej śnie... wszystko się zgadzało.
-A i owszem ja. Dasz sobie pomóc?- mówiąc to zbliżył się do Tess
-Nie!- krzyknęła Tess i upadła- Poradzę sobie sama
-Już to widzę.- prychnął
Tess nie miała już się siły bronić. Facet przyłożył jej rękę do czoła. Potem nastała ciemność



4 komentarze:

  1. Akcja dzieje się za szybko.
    *tuzin to dwanaście. Dwanaście owadów było rojem? :P
    *,,Nie był już taki galaxy"... powinnaś dać ,,galaxy" do cudzysłowu ponieważ jest to nazwa własna i Galaxy znaczy galaktyka, ale to chyba wiesz...
    *,,A i owszem ja". Powinno być ,,A i owszem, ja". Po owszem przecinek.
    *,,Większość pozostałych przy życiu owadów zaczęła kąsać brata" ona je potrafiła zabić samym machaniem klapką na muchy? O_O
    *,, nic nie odpowiada" chyba powinno być ,,nikt nie odpowiada"
    *,,wpadł tuzin owadów" bardziej pasuje ,,wleciał".
    *,, Tess!!!! -" nie używamy więcej niż 3 wykrzykników.
    * Nastała ciemność...ciągle albo mdlenie, albo ciemność.
    +kilka błędów interpunkcyjnych, ale to nic strasznego i tak twoje fanficty są świetne pod względem fabularnym.
    Taka wersja (poprawiona) powinna być bardziej przejrzysta:



    -Przeszukałem wszystko co było w necie o magii, dziwnych zjawiskach paranormalnych, dosłownie wszystko .Ba, nawet wstawiłem do netu twój szkic.Być może nikt go nie widział, bo nikt nie odpowiada... no.... nic tu się nie zgadza.
    -TU W OGÓLE NIC SIĘ NIE ZGADZA!- krzyknęła Tess- Nie zamęczaj wszystkich dookoła swoimi naukowymi wywodami. Po prostu nam się przywidziało, OK?
    -Dobra, niech ci będzie- przyznał zawstydzony Jack- Bardzo się pomyliliśmy i teraz sobie coś po prostu wmawiamy...
    -Właśnie...- zgodziła się Tess i podeszła do okna
    Na niebie wisiała wielka, czarna chmura. Nie szara, czy tam ciemna. DOSŁOWNIE czarna.
    -Jack, podejdź tutaj. Nie wiesz może, jak nazywa się ta chmura? No wiesz... colonimbus, stratus czy jak tam nazywają te chmury...
    Jack podszedł do okna i zanim zdążył coś powiedzieć, wytężył wzrok i niemal natychmiast odsunął się ze strachem wypisanym na przerażonej twarzy.
    -Tess... to nie żadna chmura. TO JEST..... RÓJ!!!- krzyknął odskakując do tyłu.
    Dziewczyna przewróciła oczyma.
    -Ciekawe czego.- zadrwiła i bez namysłu, całkowicie tego nie planując otworzyła okno. To był błąd.
    Do pokoju wpadł tuzin owadów. Tess zrozumiała, że to był głupie posunięcie. Szybko zamknęła okno w obawie przed następnym atakiem chmary.Chwyciła za klapkę na muchy i rozpoczęła bój ze wściekłym rojem. Jeden z owadów niemalże drasnął ją żądłem w rękę.
    -Tess! Zrób coś!Auuu!- krzyczał jej brat usilnie próbując oderwać się od kąsających go owadów. Pozostałe owady zaczęły natomiast oblegać Tess. I wtedy właśnie stało się najgorsze. Jej brat padł na ziemię nieprzytomny.Próbowała go cucić, jednak ten leżał jak sparaliżowany. Nie mówił absolutnie nic.Zbita z tropu upadkiem Jacka mimo prób coraz gorzej zaczęła walczyć z rojem rozwścieczonych owadów. Nagle zrobiło się jeszcze (jeśli to w ogóle możliwe) dziwniej.Raptem okno otworzyło się, a do środka wpadł nijaki "facecik galaxy". Owady uciekły pośpieszne tą samą drogą, którą wleciały. Sam jegomość powoli podszedł do brata Tess i... no właśnie. Nie wiadomo co zrobił (a przynajmniej Tess tego nie zauważyła). Jedyne co widziała to to, jak po prostu przyłożył mu dłoń do czoła i rysy Jacka zaczęły jakoby wyglądać wyraźniej, a sam Jack-lepiej.
    -Trucizna powinna przestać działać, ale jego organizm jest osłabiony.- powiadomił mężczyzna.
    Tess odruchowo się cofnęła.
    -Ty...- zdołała tylko wyjąkać.
    Wszystko się zgadzało. Absolutnie.Tak jak na jej rysunku. Chociaż... nie był już aż taki galaktyczny. Wyglądał jak człowiek na rysunku, jak ten kucyk w jej śnie... wszystko się zgadzało
    -A i owszem, to ja. Dasz sobie pomóc?- mówiąc to zbliżył się do Tess.
    -Nie!- sprzeciwiła się dziewczyna, a cofając się upadła- Ja...poradzę sobie lepiej sama.
    - Taak....już to widzę.- prychnął
    Tess nie miała już się siły bronić. Mimowolnie nie wstała. Walka z chmarą owadów znacznie osłabiła zasoby jej sił Facet przyłożył jej rękę do czoła.Potem wszystko zaczęło się ściemniać, aż pod powiekami widziała jedynie ciemność.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, Vinci wiem. Tak to jest gdy się piszę i jest się pół-przytomnym. Pozatym rój był większy, a do pokoju wpadł tylko tuzin.

    OdpowiedzUsuń
  3. Postaram się poprawic to według twoich zaleceń

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję że te owady nie są zwyczajne, prawda? Bo zwykłe owady nie mają zębów ;)
    Teraz w tekście raczej nie ma dużo błędów :)

    OdpowiedzUsuń