Jedno
zagadnienie non-stop dręczyło Galanterię. A co się stanie jeśli ktoś dowie się
co czytała? I ze cokolwiek wie o tej klątwie?
-Galanterio,
słuchasz mnie?
Pegazka
podniosła głowę znad podręcznika od technik zwiadowczych.
-Tak,
oczywiście pani Bell.
-A więc może
nam wytłumaczysz na czym polega czar zmiany wyglądu?
Galanteria
palnęła kilka głupot podpowiedzianych przez intuicję i oczywiście miała rację.
Rarity chciała zapytać o coś jeszcze, ale w tym momencie zadzwonił dzwonek.
Tłumy uczniów, z których większość była spakowana, wybiegła na korytarz.
Galanteria podeszła do swojego plecaka i zaczęła powoli wkładać do niego
książki. Zauważyła, że Rarity patrzy przez okno z zasmuconą miną.
-Czy coś się
stało?- zapytała nieśmiało Galanteria
-A nic.-
odparła Rarity- Po prostu gdzieś zapodziałam swój element harmonii i teraz...
Zresztą- nieważne. To chyba twoja ostatnia lekcja, prawda?
Galanteria kiwnęła
głową i udała się do wyjścia.
-A co to!?-
wykrzyknęła Rarity.
Pegazka
spojrzała na plecak. To co zobaczyła przeraziło ją nie na żarty. Z plecaka
wystawała książka z działu ksiąg zapomnianych.
-Ja ten...
to tylko... moja książka.
Rarity
popatrzyła na Galanterię lekko zdziwiona.
-Twoja
książka?
-Nie
skłamałam- pomyślała pegazka- Moja książka
-No wie
pani... to może trochę głupie, ale czasami sobie piszę jakieś powieści...
To również
nie było kłamstwem
-Aha,
rozumiem.- powiedziała Rarity
Galanteria odetchnęła
z ulgą i wepchnęła książkę głębiej do plecaka. Najdziwniejsze było, że wcale
tam jej nie włożyła...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz