sobota, 25 maja 2013

Rozdział X Czarna rozmowa

Zmieniłam tytuł rozdziału i treść. Teraz jest to bardziej krótka rozmowa z alicornem. Miłej lektury!


Galanteria spróbowała się podnieść. Nagle w tylnim, prawym kopycie poczuła przeszywający ból. Nagle całe życie przeleciało jej przed oczyma. Gdy miała 7 lat poszła do szkoły. Znała doskonale odpowiedź na każde pytanie. Z powodu jej inteligencji przeniesiono ją do szóstej klasy. Tam też wszystko wiedziała. Jej pierwszy rok szkolny można było uznać za „szukanie odpowiedniej szkoły”. Kolejny rok chodziła do liceum, a potem trafiła do Belatons High School- szkoły, dla najbardziej utalentowanych. Teraz- 10 lat i TO.
                                                                   ***
W nieprzeniknionej ciemności Minty co chwilę spoglądała w inne miejsce. Wiedziała, że to tylko sen, ale coś było nie tak. Nagle z ciemności wyłoniło się coś. Minty spojrzała w tamtą stronę.
-Dziękuję- usłyszała
Nagle wszystko zrozumiała. To nie był zwykły sen. Czarny alicorn przedostał się do jej podświadomości. Tylko jak? Nawet w tych czasach uważano, że to niemożliwe.
-Istnieje jeszcze pewna sprawa. Kiedy stanęłaś w mojej obronie zrozumiałem, że mogę ci zaufać. Dotrzymasz tajemnicy?
Przytaknęła. Nie wiedziała o co mu może chodzić, ale postanowiła zaufać mu.
-Twoja była wychowawczyni jeszcze żyje...
-Żyje?!- Minty krzyknęła- Ale to przecież niemożliwe. Sama widziałam jak...
-Widziałaś, owszem. Niestety, nie znasz całej prawdy. Od czasów kiedy te sławne przyjaciółki pokonały wszelkie zło, wszyscy zaczęli myśleć, że ono już nie istnieje. Błąd. Zło do dzisiaj ukrywa się, by kiedy wszyscy uwierzą, że już nie istnieje- zaatakować. Niedługo po pozornym pokonaniu zło odkryło zupełnie nową siłę- czarną magię. Siła ta jest w stanie zrobić wszystko. W dawnych czasach podejrzewano istnienie tak wielkiej siły, ale niestety, nikt nie brał tego na poważnie. Twoja wychowawczyni była wysłaną czarnych sił. Od dziecka uczyło ją grono najpotężniejszych czarnych magów, by mogła opanować tę sztukę do perfekcji.
-Czyli...
-Niestety tak. Może zrobić to w każdej chwili. Jeśli stanie się tak, jak przypuszczam postaraj się wysłać myśli w czas i przestrzeń.
-Dobrze.
                                                           ***
Galanteria powoli otworzyła oczy. To co zobaczyła niezmiernie ją zaskoczyło. Pośrodku niewielkiego ciemnozielonego  pokoiku- czy czymkolwiek to było- lewitował czarny alicorn. Koło niego był położony miecz. W głowie Galanterii natychmiast zrodził się plan działania. Nie zważając na ból, skoczyła w stronę miecza. W ułamku sekundy zawisła w powietrzu.
-Daj sobie pomóc- usłyszała
Przeraziła się nie na żarty. Doskonale znała osobę do której należał. Morderca.
-A więc dalej mi nie ufasz?- zapytał
-Nie!- krzyknęła
Spojrzała na niego. Nagle jej umysł zalała fala bólu. Wszystkie myśli, uczucia i wiedza należąca do niego była w jej umyśle.
-Czy ja... Naprawdę należę do Gardenów?
-Tak.- powiedział
Wszystkie myśli wróciły do umysłu czarnego alicorna, tylko ta jedna informacja została w umyśle Galanterii.
-Starałem się powiedzieć ci to od razu, ale było to zbyt ryzykowne.- powiedział
-Bo?- zapytała
-Twoja była wychowawczyni nie jest do końca tym, za kogo się podaje.
-Była?
-Już nie żyje. Może...
-Jak to może? To w końcu żyje, czy nie?
-Zbyt wiele pytań zadajesz Galantry Garden. Dowiesz się więcej. Kiedyś.
Nagle, nie wiedząc czemu osunęła się na ziemię.
-Tak będzie lepiej- to były ostatnie słowa jakie usłyszała

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz