Moja akcja była bardzo prosta i bardzo łatwa i jeśli uważalibyście odrobinkę bardziej na treść postów może byście się domyślili. Mówiąc szczerze to było tak proste, że aż trudne. Post mówiący o moim planie znajdziecie tu.
Nie rozumiecie dalej? To była prowokacja. Jeśli to była faktycznie Roksia nie byłoby włamać przez najbliższy miesiąc, a jeśli to nie ona z pewnością byłoby gdzieś jakieś włamanie. I tu pozwolę sobie przytoczyć ten jakże ważny fragment komentarza Tosi:
Sama pomyśl. Prawdziwy włamywacz chciał kogoś obarczyć winą i znalazł sobie kogoś kto na pierwszy rzut oka ma motyw i nie jest jakoś szczególnie popularny na bloggerze. Jeśli kogoś nie znamy lub znamy słabo nie wiemy czego się po nim spodziewać, w związku z czym jest nam łatwiej przyjąć, że to on zawinił
Właśnie. Chciał kogoś obarczyć winą. Jeśli byłby to jakiś Gall Anonim z pewnością włamałby się, żebym miała pewność, że to Roksia jest włamywaczem. A tu co? Cisza. Postawcie się na miejscu Roksi. Żeby nikt na nią nie zwalał postanowiła siedzieć cicho. Typowe zachowanie.
To, że Roksia jest spoko można wytłumaczyć. Znacie ją w realu? Nie? W sieci człowiek może udawać każdego. Dla przykładu: ja kiedyś żartowałam z taką jedną w howrse, że jestem genialną matematyczką i z każdego sprawdzianu mam 6 (zapytajcie się Raline, ona wam powie, że 6 z maty nigdy nie miałam)
Może i filozofuję, ale spróbujcie podważyć te dowody. Jacyś chętni?
Ps. Zaraz wstawiam ASM-a
Przyjmując, że włamywałem jest Roksia:
OdpowiedzUsuńCzy to czasem nie zaprzecza jej dotychczasowej taktyce? Albo raczej taktyce na której opierałaś większość swoich zarzutów? Przecież na początku stwierdziłaś, że to Roksia, ponieważ włamywacz robił wszystko, abyś tak myślała. Podpisywał się jej nickiem lub inicjałami przy włamach. Rzekoma Roksia nie dbała o to czy nikt się nie dowie, że to ona jest włamywaczem. Wręcz przeciwnie: ujawniała się na każdym kroku. Czemu więc nagle zaczęła o to dbać? Teraz jest już chyba trochę za późno na tego typu środki ostrożności.
Przepraszam Twadlight, ale w tej sprawie jesteś jedną z nielicznych osób wierzących w winę Roksi. Większość nie chce już roztrząsać tej sprawy, powodując kolejne kłótnie. Na początku wyciągaliśmy masę dowodów przeczących Twojej teorii, które zdawało mi się, że nieco ignorowałaś, uparcie pozostając przy swoim. Z biegiem czasu, kiedy większość doszła do wniosku, że to bez sensu, zamiast drążyć temat i bezustannie przekrzykiwać się argumentami, które i tak do Ciebie nie trafiały, ludzie zaczęli z pewnym przymrużeniem oka patrzy na twoje kolejne zarzuty, zamiast poważnie zastanawiać się nad tym czy to jednak Roksia czy nie. (Wystarczy przeczytać komentarze pod postem do którego dałaś link.) Dążę do tego, że gdyby to faktycznie była Roksia, to żadnym dowodem jest to o czym teraz mówisz. Przecież i tak nikt nie wieży w jej winę, więc dlaczego, chcąc się bronić, miała by nieświadomie paść ofiarą Twojej manipulacji?
A może prawdziwy włamywacz odkrył twoją intrygę i zrobił to czego po nim oczekiwałaś, aby pogłębić Twoją wiarę w jego tożsamość i nakręcić cię do dalszego śledztwa?
A tak na serio to sama w to nie wierzę. Bardziej prawdopodobne wydaje mi się to, że włamywacz po prostu znudził się tą całą akcją. Nie wiemy tego jednak. Każde z przypuszczeń może być prawdziwe.
Co do argumentu "Nie wiemy czy Roksia tak naprawdę jest spoko": podążając tym tropem, nikt w internecie nie jest do końca wiarygodny. Każdy może okazać się zakłamaną szują. Do puki jednak nie da się tego udowodnić nie możemy czegoś takiego założyć. Przecież nikt z was nie ma pewności czy tak naprawdę nie jestem 48 letnim pedofilem, czyhającym na was przed szkołą, żeby odurzyć was chlorofilem i zaciągnąć do piwnicy, gdzie brutalnie was zgwałcę a następnie zamorduję. Dlaczego więc nie obrzucicie mnie błotem? Przecież mogę tylko udawać to kim wydaje wam się, że jestem. Podobnie jest z Roksią i milionami innych internautów. Każdy może udawać, co nie znaczy, że każdy to robi. To nie jest argument skoro dotyczy wszystkich.
Poza tym, czemu Roksia miała by udawać od samego początku, zanim jeszcze tu się pojawiłaś, kogoś kim nie jest? Nie trafia to do mnie.
Mam tego dosyć. To był ostatni komentarz jaki napisałam w tej sprawie. Jeśli chcesz rób dalej cokolwiek robisz w tym momencie. Ja już nie zamierzam cię do niczego przekonywać. Biorąc pod uwagę to, że pisząc tamten komentarz, moją intencją było raczej "uniewinnienie" oskarżanej, niż spowodowanie, że jeszcze bardziej w to wszystko uwierzysz, tak będzie o wiele lepiej dla wszystkich. Szczególnie dla Roksi.
Na koniec mem idealnie opisujący mnie w tej chwili:
http://www.geekenstein.com/wp-content/uploads/2013/03/tumblr_mba7oqbf9o1qgaw8so1_500.jpg
I tyle.
Ja tam się nie mieszam.
OdpowiedzUsuńOj, Twadli, Twadli... Znowu oskarżasz Roksię... A skąd wiesz, że to, co napisała powyżej Tosia nie jest prawdą? Czasem warto się zastanowić, zanim się kogoś oskarży o coś takiego...
OdpowiedzUsuńNie obchodzi mnie już ta sprawia. Noo po prostu... takie pff...
OdpowiedzUsuńSorka, no ale ja już nie biorę tego na poważnie.